Premiera gry FORZA MOTORSPORT 2 była dla mnie ogromnym wydarzeniem. Nie mogłem oderwać się od konsoli przez dziesiątki godzin - grałem i online’owałem ze znajomymi do upadłego. W końcu mi przeszło, co oczywiste, niemniej o grze nie mogłem powiedzieć nic złego - zawsze wskazywałem ją jako najlepszego racera dostępnego na rynku. Gdy na światło dziennie trafiły informacje o planowanej premierze kontynuacji, moje serce zabiło szybciej i spociłem się niczym mops. Mocno podniecony, z wypiekami na twarzy wyczekiwałem pojawienia się w Sieci wersji demonstracyjnej. Demo ściągnąłem, ograłem je i…
...lekko się załamałem. Turn 10 przygotowało demo, w którym wszystko robiło się samo. Mimo wyłączenia wszelkich systemów wspomagających, wozy prowadziło się z niesamowitą łatwością. Z doświadczenia wiedziałem jednak, że demka są zwykle mało reprezentatywne, więc swój ból schowałem do kieszeni i wyłączyłem się z publicznej debaty nt. gry.
Drżącymi rękami odebrałem paczkę z grą od kuriera i wpakowałem ją do konsoli. Trzeba mieć na uwadze, że FM3 wydana została na dwóch płytach. Pierwsza zawiera mięsko, grę właściwą, natomiast na drugiej, instalacyjnej, zawarto tylko i wyłącznie część samochodów oraz 3 trasy. W praktyce sprawa ma się tak, że po załadowaniu menu gry zostajesz poproszony o włożenie płyty instalacyjnej, a dysk twardy konsoli uszczuplony o 1,9 GB. Możesz, rzecz jasna, dodatkowo zainstalować zawartość płyty #1. Jeśli nie masz dysku twardego, mimo wszystko możesz grać. Wic polega na tym, że nie mając dostępu do części (100) samochodów i trzech torów spotkasz się z niemiłą niespodzianką. Otóż nie zagrasz na wspominanych trasach, a jeśli wbijesz się online i spotkasz przeciwnika w furze, której nie zainstalowałeś - ujrzysz wóz wygenerowany przez konsolę, zachowujący się dokładnie tak, jak kieruje nim przeciwnik. Bardzo sprytne posunięcie ze strony developera, ratujące tyłek Microsoftu.
1000 WYŚCIGÓW?
Grę podzielono klasycznie na 2 „bloki”: tryb kariery oraz niezobowiązujące, w pełni kustomizowane wyścigi. Kariera składa się z 6 długich sezonów, ogranie których zajmie ci kilkadziesiąt godzin. Rozpiskę dostępnych zawodów (mini-ligi, kilka wyścigów w każdej) widzisz w formie kalendarza - zawsze wybierasz jeden z 3 dostępnych eventów. Mini-ligi przeplatają się z wyścigami premiowanymi, w których walczysz o główną nagrodę sezonu. Dzięki temu nie ma mowy o nudzie, bo płynnie przeskakujesz pomiędzy różnymi klasami pojazdów i konkurencjami. Ot, zasuwasz w klasycznym wyścigu przeciwko 7 oponentom, aby po chwili stanąć w szranki „1 vs 1”, driftować lub męczyć dragstery. W dowolnym momencie możesz przystąpić do wybranej mini-ligi, a to za sprawą czytelnej rozpiski. Zasada jest prosta: jeśli masz w garażu odpowiednią furę, możesz przystąpić do dowolnej mini-ligi.
Wyścigi online to esencja zabawy. Możesz założyć własny pokój i jako host dowolnie konfigurować ustawienia wyścigów, zapraszając do wspólnej zabawy znajomych, ewentualnie wbić się do istniejących pokojów. Sprawa jest o tyle przyjemna, że dostępne wyścigi posegregowane są nie tylko wg dopuszczonych do biegów klas pojazdów, ale również konkurencji. Masz ochotę na klasyczne wyścigi lub drift w klasie S? Wybierasz stosowną opcję i filtr załatwia wszystko. Żadnych lagów, problemów z komunikacją, detekcją kolizji - wszystko śmiga jak w szwajcarskim zegarku. Serwery póki co nie są przeciążone, bowiem - wzorem Infinity Ward - developer nie zmusza cię do zabawy online w celu wyrwania osiągnięć. Te wyrywasz tylko za handel na wirtualnej giełdzie i społecznościowe popierdółki, np. załadowanie do Sieci zdjęcia lub filmiku. Online spotkasz zatem tylko i wyłącznie kierowców zainteresowanych dobrą zabawą, nie zaś rozkapryszonych małolatów polujących na „acziki”. I tak trzymać. Zabawa jest przednia, bowiem oprócz klasycznych zmagań developer przygotował dodatkowe tryby, zdecydowanie bardziej zabawowe, m.in. zabawę w berka, kotka i myszkę, a także eliminowanie słabeuszy. Miód. Wyścigi dragsterów to raj dla wielbicieli tuningu, których kręci żyłowanie osiągów poszczególnych samochodów. Ja nie mam cierpliwości do takiej dłubaniny, dlatego z przyjemnością oddałem się driftingowi. Za slide’owanie zdobywasz punkty niczym Kudosy, masterując każdy zakręt. Oczywiście niepowodzenie przerywa combo. Warto zaznaczyć, że wystarczy zbyt mocno obrócić wóz, aby przerwać łańcuch, niekoniecznie przedzwonić w coś.
MODEL JAZDY
Co zasugerowałem we wstępie, po ograniu wersji demonstracyjnej byłem lekko zniesmaczony tym, co Turn 10 wyczyniło w temacie ułatwienia zabawy. Na szczęście w „pełniaku” zmiany w modelu jazdy po wyłączeniu asyst są dobitniej wyczuwalne. Ustawienia wyjściowe pozwalają poczuć się niczym zawodowy kierowca niemal każdemu. Sugerowana linia optymalnego przejazdu, auto hamujące samo przed zakrętem, system kontroli trakcji oraz ABS pracujące pełna parą - nie ma mowy o błędzie nie wypiwszy kilku browców. Wyłączone zniszczenia, najniższy poziom zaawansowania wirtualnych przeciwników i możliwość cofania akcji niczym taśmy filmowej „na podglądzie” to już w ogóle głęboki ukłon w stronę casual gamerów. Wystarczy jednak wyłączyć wszelkie wspomagacze, aby czerpać nieopisaną radochę z zabawy, non stop balansując na granicy przyczepności, cieszyć się z niuansów poszczególnych samochodów. Model jazdy to prawdziwa fachura, lecz mimo wszytko został on nieco przylizany względem tego, co oferowała FM2. W telegraficznym skrócie: „dwójka” jest bardziej hardkorowa. W FM3 często rzuca twoim wozem jak Żydem po pustym sklepie, ale to już nie to. Maserati MC12 jest grzeczne jak misio, Pagani Zonda wybacza niemal wszystko, a Ferrari FXX choć piekielnie szybkie, to jednak ociekające litością. Strome podjazdy i zjazdy uczą wprawdzie pokory, lecz - powtórzę się - to już nie to. Nawet wyłączenie ABS-u nie boli tak bardzo.
Doskonale odwzorowano ciężar samochodów (ponad 400 modeli, pełna lista tutaj), pod- i nadsterowność poszczególnych modeli. Naturalnie najwięcej radochy daje walka z nadmiarem mocy bez TCS-u, szczególnie że do wiwatu dają niektóre trasy. Oprócz zestawu znanego z „dwójki” (m.in. Nurburgring, Silverstone, Road America, Maple Valley, Mugelo, Motegi, Sebring) znajdziesz kilka nowych torów. Na szczególną uwagę zasługują Amalfi Coast (niesamowita trasa wijąca się niczym wąż przez nadmorską, włoską mieścinę, z wybrukowaną nawierzchnią i widowiskowymi hopkami), Fujimi Kaido (górska trasa stricte driftowa - ale czad!), camino Viejo (dostępna w demku) oraz Le Mans. Co mnie zaskoczyło, to fakt, iż np. Nurburgring odkryłem na nowo w FM3. Dlaczego? Ten niemiecki tor jest niezwykle popularny i implementowany w wielu pozycjach. Znam go na pamięć, ale w trzeciej odsłonie FM rozdziawiłem japę za sprawą różnicy poziomów terenu. Skąd wzięło się tyle wzniesień, podjazdów i zjazdów? Na rzeczonym torze nigdy nie byłem osobiście, więc ciężko mi orzec czy developer się pomylił, czy kupił porządniejszy sprzęt do pomiarów satelitarnych, hłehłe! Łącznie w grze znajdziesz 22 tory gwarantujące ocean zabawy.
FPP
Jest coś, co niezwykle umila przemierzanie setek kilometrów na miejscu kierowcy. Mam na myśli widok z wnętrza pojazdu. Każda z fur oferuje tryb FPP. Efekt? Cóż, w tej materii mało która gra będzie smakować równie dobrze, co NEED FOR SPEED: SHIFT. Nie zrozum mnie źle, grając w FM2 modliłem się o taki widok przy okazji sequela i spełnia on swoją rolę bezbłędnie. Problem w tym, że element ten nie został dopakowany tak, aby zrywać tupety. Po pierwsze, kamera osadzona jest zbyt blisko szyby, ograniczając pole widzenia wewnątrz fury. Niby widzisz więcej trasy (słupek boczny fachowo zabija widoczność ), ale czujesz się jak dziadek jeżdżący samochodem tylko do kościółka, kurczowo trzymający się koła kierowniczego. Po drugie, samochody nie mają szyb, tzn. są niby zupełnie przezroczyste, czy też krystalicznie czyste. Żadnych refleksów światła, flar, odbicia elementów wnętrza, brudu. Mało tego, podczas dzwonów szyba nie pęka. Niby jak miałaby pęknąć, skoro jej nie ma? To uproszczenie jest nie fair i dla mnie - wielbiciela jazdy w trybie FPP - stanowi potężny cios wymierzony w potylicę (toć w lunchowym PROJECT GOTHAM RACING 3 były takie bajery). Kierowca siedzi sztywno w swoim „kuble”, podczas przyspieszania i hamowania „kłania się” bardzo delikatnie, nie kręci wylewnie kierownicą, nie zmienia biegów (skrzynia, manetki, cokolwiek!), nie stęka podczas kraks, nie ma zaćmień obrazu. Ot, SHIFT zjada w tym jakże ważnym aspekcie produkcję Turn 10. Brakuje ponadto zróżnicowanych pór doby oraz warunków atmosferycznych (vide PGR4). Zdaję sobie sprawę z faktu, że zaimplementowanie takowych wiązałoby się z koniecznością kompletnego przeprogramowania modelu jazdy, ale X360 jest na rynku już 4 lata, a FM2 wydana została ponad 2 lata temu.
Bardzo elegancko rozwiązana została kwestia karania gracza za stłuczki, centralne wjeżdżanie oponentom w kuper. Otóż twoja fura zaczyna bączyć i jeśli wykażesz się nerwami ze stali, wóz opanujesz, ale poszkodowany zdąży odjechać na bezpieczną odległość, zaś oprawcy odechce się głupich numerów. Próby taniego oklepywania przeciwników są zatem bezcelowe. Oczywiście można obracać przeciwników, spychać ich et cetera, ale to zupełnie inna bajka, wymagająca większego zaangażowania.
Już druga odsłona FM ustawiła wysoko poprzeczkę w kwestii zniszczeń samochodów. „Trójka” niczym nie zaskakuje, nadal brylując na tym polu. Fury stopniowo dewastujesz, wyginając kolejne elementy karoserii, zdrapując lakier i podkład do gołej blachary, odpadają wybrane elementy nadwozia. Furami można dachować, np. najeżdżając z dużą prędkością w łuku na „tarkę” lub niefortunnie uderzając w bandę. Dobra rzecz, choć preferuję kontakt z podłożem wszystkimi kołami. Na hopkach można nienaturalnie fruwać, co z kolei służy trybowi fotograficznemu. Zdewastowany samochód kopci jak stary smok, rozpędza się jak ślimak, a skrzynia biegów rzęzi niczym stara ropucha (no proszę, małe zoo) i jedynym ratunkiem okazuje się wizyta w pit stopie (nic nie usprawniono, nadal nie ma ludków z obsługi).
Wielkim atutem gry jest zaimplementowanie sprzęgła. Masz więc możliwość pełnego wczucia się w rolę kierowcy. Na joypadzie sprawdza się to umiarkowanie fajnie, bo tak naprawdę wbija się combosy, ale profesjonalna kierownica z kompletem pedałów to zupełnie inna „rozmowa”. Niczym w realu, fatalny timing skutkuje wyciem silnika i bólem serca (reakcja na dźwięk trzeszczących trybików w skrzyni biegów). Musisz być dobrym kierowcą, aby okiełznać jazdę na manualu ze sprzęgłem, ale rozwiązanie to zapewni ci masę frajdy, jeśli gra ma dla ciebie większe znaczenie, niż tylko wyciągnięcie zeń calaka, a i z pewnością wyżyłujesz rekordy. W FM3 nie mogło zabraknąć tuningu. Przed wyścigiem możesz skorzystać z opcji „szybkiego tuningu”, wykładając kasę i maksymalnie dopakowując furę bez wdawania się w szczegóły, lub zabawić się w domorosłego tunera, ustawiając przełożenia, docisk spojlerów, regulując zawieszenie, ciśnienie w oponach, geometrię kół, dyferencjał i kilka innych, mniej lub bardziej ważnych elementów. Jeśli lubisz babrać się w wirtualnym smarze - oszalejesz z radości. Każdy zestaw ustawień oraz malunków (rewelacyjny edytor) możesz wystawić na aukcję i zarobić trochę grosza (aukcje działają bez zarzutów, menusy są przejrzyste, łatwo się połapać w gąszczu opcji). FM3 pozwala ci ponadto wyżyć się w trybie fotograficznym (12 pierwszych zdjęć w galerii to moje wygibasy) oraz filmowym. Filmy nagrywasz w rozdzielczości 360p lub 720p. Rozdzielczość nie uwarunkowuje maksymalnej długość filmu. Przygotowanie przez konsolę maksymalnie 30-sekundowego filmu (oj, mało) w rozdzielczości 720p zajmuje sporo czasu, a jego załadowanie do Sieci (na twoją witrynę, rzecz jasna) to długa przerwa w graniu. Materiały trafiają na witrynę http://forzamotorsport.net do twojego profilu. Zdjęcia tkwią tam do woli, natomiast filmy kasowane są automatycznie po upływie 24 godzin. Poniżej moje wyczyny, domorosłego mistrza kierownicy, hłehłe!
GRA...FIKA
Trzecia FORZA faktycznie nieźle fika. Pierwsze wrażenie po uruchomieniu gry jest bardzo sugestywne - FORZA MOTORSPORT 3 dobitnie pokazuje, że obecnie jest najładniejszym racerem. Wysoka rozdzielczość, ostry jak żyleta obraz (wspaniałe tekstury) i płynna animacja, wyciągająca stałe 60 FPS-ów, nie zostawiają żadnych wątpliwości. Zwolnienia animacji występują tylko podczas kraks, gdy sypią się elementy karoserii. Nawet na Split Screenie gra prezentuje się doskonale i animacja nie gubi klatek. Jedyne ograniczenie to 4 zamiast 8 wozów na torze. Developer chełpił się przed premierą, że na furacze poświęcił 10 razy więcej polygonów niż w „dwójce”. Nie wiem, nie liczyłem, z pewnością masa polygonów poszła na wymodelowanie wnętrz pojazdów, co nie zmienia faktu, że samochody prezentują się fenomenalnie. Na zbliżeniach widać najmniejsze szczegóły, klamki, poszczególne elementy w kloszach z oświetleniem, diody, wzory bieżników i fakturę opon, siatki, a nawet wnętrza rur wydechowych. Wnętrza samochodów są równie piękne, choć praca światła ustępuje SHIFTowi. Cieszą z kolei smaczki a la w pełni funkcjonalny wyświetlacz LCD zamiast lusterka wstecznego w Ferrari FXX. Otoczenie nie odbiega poziomem od samochodów.
Jest jednak mały szkopuł, stanowiący rysę na tym diamencie, mianowicie aliasing. Otóż na wybranych torach „ząbki” strasznie kłują po oczach, a prawdziwym mistrzem w tej dziedzinie jest Silverstone. Wprawdzie nie przeszkadza to w rozkoszowaniu się gameplayem, ale wyczulone oko może od czasu do czasu być „zmęczone”. Co się tyczy bugów, o jakich pisałem przed premierą, nie doświadczyłem takowych, bowiem szkoda mi czasu na szukanie dziury w całym. Co natomiast zauważyłem, to występujące sporadycznie, migające cienie rzucane przez pojazdy. Doprawdy, drobnostka. Otoczenie tras to wisienka na torcie. Padok na Nurburgringu dodaje zabawie rumieńców, masa szczegółów na pustym zazwyczaj torze Laguna Seca czy wspomniany potok przecinający Fujimi Kaido… Uff, zrobiło mi się gorąco. Efektu dopełnia przepiękny HDR. I choć podczas jazdy nie ma czasu i sposobności, aby cieszyć się widokiem zbiornika wodnego przy górskim Camino Viejo, tak prezentacje tras przed wyścigami pozwalają na chwilę refleksji. Nawierzchnia zryta jest śladami opon, pełno na nich drobnych nierówności (ach, jak wspaniale fury reagują na nich!), japa cieszy się sama. Ogólnie gra prezentuje się znakomicie i obecnie nie ma sobie równej w kwestii oprawy graficznej. Jednym z najważniejszych elementów gier wyścigowych jest oprawa audio. Muzę z reguły wyłączam w takich grach, skupiając uwagę na dźwiękach generowanych przez silnik oraz wydech. W tej kwestii FM3 jest bezbłędna. Kino domowe dudni aż miło, nadjeżdżających przeciwników można wyczuć bez rozglądania się, zawieszenie skrzypi, podłoga uderza o nawierzchnię przekozacko, a podczas kraks można spaść z kanapy.
Kontynuując dobrą praktykę, Microsoft zdecydował się zlokalizować grę. Oczywiście mowa o lokalizacji „kinowej”, lecz w przypadku racera inne posunięcie mijałoby się z celem (kwestii czytanych przez lektora jest tyle, co kot napłakał). Mimo wytężonych poszukiwań nie udało mi się namierzyć żadnych baboli językowych, co uważam za ogromny plus. Wszelkie opcje przetłumaczone zostały zrozumiale i logicznie, ciekawostki motoryzacyjne towarzyszące loadingom nie zasysają, wszystko gra i buczy. Do lokalizacji nie mam zarzutów, świetna robota i proszę o więcej.
JAZDA? NO BA, ODJAZD!
Jaka jest trzecia FORZA MOTORSPORT? Wyśmienita, tyle że przyniosła zbyt mało novum, aby mówić o skoku jakościowym. Motoryzacyjne dzieło studia Turn 10 to faktycznie „car porn” dla entuzjastów motoryzacji, świetna, rzemieślnicza robota. Model jazdy jest odjazdowy, wrażenia z szaleństwa w trybie FPP bardzo pozytywne, ogrom trybu karierowego przytłacza (220 eventów, a w każdym kilka wyścigów!), a na dokładkę zostaje online i wszelkie jego atuty. Jeśli swoją przygodę z serią zaczniesz od „trójki” - do wystawionej przeze mnie oceny dodaj 0,5 punktu, bowiem gra ociera się o ideał. Ocenę „9” kieruję do doświadczonych ścigantów, którzy będą wniebowzięci podczas szarpania, lecz dostrzegą, że brakuje tu solidnego kopa. Tak czy siak FM3 jest kolejnym potężnym orężem w walce konsol - ten ekskluzywny dla Xboxa 360 tytuł jest niezwykle „masywny”, zajmujący i kompletny. Polecam jak cholera! [HIV]

Producenci ze studia Turn 10 spisali się na medal. Trzecia część serii FORZA MOTORSPORT ostro pali gumę i każdy szanujący się fan czterech kółek powinien nabyć ten produkt. Kilkaset licencjonowanych samochodów od kilkudziesięciu producentów z całego świata robi wrażenie. Znajdziesz tu od totalnych przeciętniaków po kilkusetkonne potwory (jest mój wymarzony Aston Martin DB9). Prawie setka tras, a raczej wariacji kilkunastu podstawek, rozsianych po całym globie, każda dopracowana w najmniejszym szczególe. Graficznie tytuł zgniata konkurencję, ale nie o prezencję tutaj chodzi. Model jazdy to jak dla mnie najwyższa półka. Wyścigi są emocjonujące i grając bez włączonych wspomagaczy trzeba wznieść się na wyżyny. Dźwięki silnika i muzyka to kolejne atuty FM3. Do tego dochodzą: rewelacyjna lokalizacja oraz przyjemny tryb sieciowy. FORZA MOTORSPORT 3 stawia wysoko porzeczkę i ciężko będzie ją przeskoczyć.
Recenzja
- Platforma : Xbox 360
- Developer :Turn 10
- Wydawca :Microsoft
- Gatunek : wyścigowa
- Online :tak
- Premiera :
-
23.10.2009 -
23.10.2009
ZALETY
- + implementacja sprzęgła!
- + 400 fur + widok FPP
- + sieciowa masakra
- + świetna lokalizacja
- + przepiękne trasy
- + najlepszy model jazdy i fizyka
- + bezbłędne wykonanie
WADY
- - mało novum
- - brak szyby (widok FPP)
Facebook


Nigdy, F3 jest własnością ms. Dobra robota T10.
Zaraz przeczytam recke:))
Smieszne jest troche porownywanie forzy do GT5 prologue gdzie gra jest tylko namiastka poza tym Prologue jest juz poltora roku na rynku a i tak auta wygladaja w nim lepiej niz w forzy
Fanatec produkuje wlasnie takie kolko :)
Tak jak napisał pasterPL, Fanatec produkuje takie kierownice jak i same przystawki z pedałami. Od jakiś niecałych 2 tygodni ruszyła produkcja w fabryce w Chinach, transport UPS samolotem w 1 tydzień, normalny 4-6 tygodni czekania (cała partia transport morski). Wejdź na stronę producenta, z X360 kompatybilna jest Porsche 911 Turbo Wheel S (działa też z PS3 i PC), trzy wersje do wyboru. Pure - bez pedałów, normalna - pedały plastikowe, Clubsport ED - aluminiowe.
No i wkoncu Forza trzecia ma moja ulubiona fure z GT3..mianowicie Dodge Viper Team Oreca!
Mógłbym spróbować przeprowadzić z toba dyskusje na argumenty odnośnie prowadzenia auta w trybie PRO, ale obawiam się że masz gó..o do powiedzenia bo jesteś zwykłym szczekaczem forumowym chłopaczku.
Jeżeli jednak zbierze się w twojej pustej główce jakaś myśl, to zapraszam na FORUM do tematu o GT5 i tam możemy rozpocząć dyskusję, żeby tutaj nie śmiecić.
Nie masz swojego konta? Możesz je założyć tutaj